obudź mnie! bo to na pewno był ten zły sen...
budzi mnie płacz... usypia mnie płacz
czy zawsze na końcu musi być tak pięknie? wszystko kolorowe, wszystko takie piękne..wszystko intensywniejsze... i nagle
BUM
"poznałem kogoś"
a Ty głupia babo uwierzyłaś ? wyobrażałaś sobie, że wszystko idzie ku lepszemu? że cały świat stoi otworem?
chwila sukcesów... i przewrót w głowie
hmm teraz mi się przypomniały swoje słowa
"jest za świetnie, ciekawe kiedy wszystko się spieprzy?"
tydzień póżniej..
bum
Tak właściwie wiele nie myśląc mogłabym stwierdzić, że wszystko kręci się na dobrej drodze.
może i są to efekty powolne ale kto powiedział, że wszystko musi być podane na tacy?
przeczytałam właśnie artykuł na temat młodych rozwodników i problemach jakie wiele młodych par nie potrafi rozwiązywać. Zamiast walczyć o siebie, coraz bardziej się oddalają i czekają na wolność, straszna perspektywa.
Mam wrażenie, że teraz wszyscy tak szybko się ze sobą związują.. wszystko jest SZYBKIE ! Ludzie w moim mieście pędzą na zabój nie patrząc obok. i wszystko co łatwo przychodzi odchodzi w błyskawicznym tempie.
a ja dzielnie czekam i nadal upewniam się czy warto. nie ma zgrzytów, nie ma kłótni, nie ma płaczu, nie ma związku. a mimo to jest świetnie!
po co się spieszyć? przecież właściwie sex teraz jest rzeczą przejściową. dziś z tym, jutro z innym... ale czy na prawdę warto?
nie oceniam. sama popełniłam w życiu wiele głupot i chciałabym cofnąć wiele razy czas i wtedy być mądrzejsza ale nie oznacza to, że nie mogę teraz zmienić wszystkiego na lepsze.
w końcu nie wiadomo kto będzie moim przyszłym mężem ale może warto zachować dla niego chodź niewielką cząstkę która jeszcze została we mnie?
tak się zastanawiam co się stało z tymi pięknymi dniami kiedy spędzałyśmy w Powsinie opychając się przepysznymi kiełbaskami z grila, kaszanką... flakami...
dlaczego już nic nie pamiętam z tych pięknych chwil? dlaczego teraz wszystko jest takie straszne i męczące? dlaczego nie mogę po prostu usiąść, spojrzeć w niebo i powiedzieć tak najzwyczajniej w świecie, że jestem szczęśliwa??
życie zrobiło się takie beznadziejne..gdyby nie kilka pięknych chwil poza całym moim bagnem nie wiem czy wytrzymałabym do tego momentu..
jest coraz straszniej... zaczynam modlić się o jedno..
coraz częściej chce rzucić to w cholere i po prostu się wynieść stąd! gdzieś daleko! gdzie nie dosięgnie mnie sprawiedliwość za mój wyczyn...