tak się zastanawiam co się stało z tymi pięknymi dniami kiedy spędzałyśmy w Powsinie opychając się przepysznymi kiełbaskami z grila, kaszanką... flakami...
dlaczego już nic nie pamiętam z tych pięknych chwil? dlaczego teraz wszystko jest takie straszne i męczące? dlaczego nie mogę po prostu usiąść, spojrzeć w niebo i powiedzieć tak najzwyczajniej w świecie, że jestem szczęśliwa??
życie zrobiło się takie beznadziejne..gdyby nie kilka pięknych chwil poza całym moim bagnem nie wiem czy wytrzymałabym do tego momentu..
jest coraz straszniej... zaczynam modlić się o jedno..
coraz częściej chce rzucić to w cholere i po prostu się wynieść stąd! gdzieś daleko! gdzie nie dosięgnie mnie sprawiedliwość za mój wyczyn...