Tak właściwie wiele nie myśląc mogłabym stwierdzić, że wszystko kręci się na dobrej drodze.
może i są to efekty powolne ale kto powiedział, że wszystko musi być podane na tacy?
przeczytałam właśnie artykuł na temat młodych rozwodników i problemach jakie wiele młodych par nie potrafi rozwiązywać. Zamiast walczyć o siebie, coraz bardziej się oddalają i czekają na wolność, straszna perspektywa.
Mam wrażenie, że teraz wszyscy tak szybko się ze sobą związują.. wszystko jest SZYBKIE ! Ludzie w moim mieście pędzą na zabój nie patrząc obok. i wszystko co łatwo przychodzi odchodzi w błyskawicznym tempie.
a ja dzielnie czekam i nadal upewniam się czy warto. nie ma zgrzytów, nie ma kłótni, nie ma płaczu, nie ma związku. a mimo to jest świetnie!
po co się spieszyć? przecież właściwie sex teraz jest rzeczą przejściową. dziś z tym, jutro z innym... ale czy na prawdę warto?
nie oceniam. sama popełniłam w życiu wiele głupot i chciałabym cofnąć wiele razy czas i wtedy być mądrzejsza ale nie oznacza to, że nie mogę teraz zmienić wszystkiego na lepsze.
w końcu nie wiadomo kto będzie moim przyszłym mężem ale może warto zachować dla niego chodź niewielką cząstkę która jeszcze została we mnie?